Agent Carter – jedna gniewna Peggy

Agent_Carter_Official_Logo

Agent Carter − długo oczekiwane rozwinięcie minifilmu z 2013 roku o tym samym tytule i jednocześnie pierwsza produkcja pod znakiem Marvela z kobietą w roli głównej. Proszę państwa, stało się, oto love interest dostała swój własny serial.

Tyle że Peggy Carter nigdy, ale to nigdy nie była tylko obiektem westchnień i między innymi z tym wątkiem rozprawia się serial, ale o tym za chwilę.

Jest rok 1946, a więc rok po zakończeniu wojny i śmierci kapitana Steve’a Rogersa. Peggy Carter pracuje dla agencji specjalnej S.S.R. (Strategic Scientific Reserve), gdzie, pomimo swego doświadczenia, zostaje zdegradowana do roli sekretarki. Tymczasem z prywatnego bunkra Howarda Starka znikają jego najbardziej niebezpieczne wynalazki. Oskarżony o handel bronią z wrogiem Howard zaczyna się ukrywać − wcześniej jednak prosi Peggy o przeprowadzenie śledztwa, które oczyściłoby jego imię. Do pomocy pozostawia jej swojego zaufanego lokaja, Edwina Jarvisa, tego samego, którego nazwiskiem Tony Stark ochrzci w przyszłości stworzoną przez siebie sztuczną inteligencję.

Ośmioodcinkowa seria przyciąga obsadą. W powracających rolach oczywiście Hayley Atwell jako Margaret „Peggy” Carter i Dominic Cooper jako Howard Stark. Ponadto James D’Arcy w roli Edwina Jarvisa, warci wspomnienia Lyndsy Fonseca (Angie Martinelli), Enver Gjokaj (Daniel Sousa) i coraz częściej zachwycająca złożonymi rolami Bridget Regan (Dottie Underwood).

Duży atut stanowi również klimat, gdyż lata czterdzieste wręcz wyciekają z ekranu − muzyka, stroje, samochody, dramy radiowe, nawet stonowana kolorystyka, nutka kina szpiegowskiego, przede wszystkim zaś zachowanie postaci, wszystko to doskonale oddaje Amerykę tamtych czasów, otrząsającą się kolejno z wielkiego kryzysu i II wojny światowej, Amerykę u progu wyścigu zbrojeniowego.

Fabuła serialu wydaje się zresztą doskonałym wprowadzeniem do nadchodzącej zimnej wojny, w kradzież wynalazków Starka wplątany jest Związek Radziecki, napięcie pomiędzy dawnymi sojusznikami jest wyraźnie widoczne. I choć miniona wojna jak i wielki kryzys nie stanowią osi serialu, twórcy pokusili się jednak o kilka akcentów, których zadaniem jest pokazanie mentalności ludzi tamtych czasów, jak scena, w której grupa dziewcząt, których dzieciństwo przypadało na czas kryzysu, bezwstydnie (a nawet z pewnego rodzaju dumą) przemyca ze stołówki zapasy jedzenia.

Twórcy potraktowali Kapitana Amerykę jako origin story nie tylko Steve’a, ale i Peggy. Zarówno to, jak i krótkość sezonu sprawiają, że fabuła nabiera rozpędu od razu, bez żmudnego, ciągnącego się przez wiele odcinków wprowadzenia. Jest to zarazem zaleta serialu, jak i − niestety − wada, ponieważ w zaledwie ośmiu odcinkach zabrakło czasu na głębsze relacje między niektórymi postaciami. Nie mówię o Jarvisie i Peggy, bo ich przezabawna relacja dominuje na ekranie. Ale patrząc na Angie i Peggy, Peggy i Dottie czy Peggy i Daniela, chcę więcej!

Pomimo licznie rzucanych pod nogi kłód, Peggy (nienaganny makijaż, czerwona szminka, czerwony lakier do paznokci) zajmuje się poszukiwaniem zaginionych wynalazków, prowadzeniem śledztwa, odkrywaniem planów wroga, wychowywaniem nieprzystosowanego do życia (cóż, jej życia) lokaja i biciem przeciwników czym popadnie, zszywaczem, krzesłem, walizką czy talerzem. Styl walki Peggy jest zachwycający, ponieważ agentka Carter nie waha się wykorzystywać otoczenia w celu zdobycia przewagi. Jest zresztą dobrze skontrastowany ze stylem walki Dottie, uczennicy programu Red Room (czy też czegoś, co wkrótce przekształci się w Red Room), który reprezentuje później Natasha Romanoff. To zresztą Dottie jest jedyną naprawdę godną przeciwniczką Peggy.

Jest to także opowieść o kobiecej przyjaźni i sytuacji młodych kobiet tuż po rewolucji społecznej drugiej wojny światowej, o próbie wepchnięcia ich na powrót w ich przedwojenne role. I tu brawa dla serialu, ponieważ poza rosyjską organizacją Lewiatan, głównym przeciwnikiem Peggy jest mizoginia.

Agent Carter nie boi się bezpośredniego adresowania seksizmu, uosabianego dwojako, w osobach współpracowników Peggy (jak mówi agent Jack Thompson: Jesteś kobietą. Żaden mężczyzna nigdy nie uzna cię za równą sobie. To smutne, co nie znaczy, że nieprawdziwe[1].) i Miriam Fry, właścicielki obmurowanej zasadami pensji dla kobiet Griffith Hotel, w której to Peggy znajduje mieszkanie. Ale Peggy, Dottie i Angie nie wahają się używać seksizmu jako broni i przybierając role, których się po nich spodziewa, osiągają swoje cele. Agentka Carter staje się wręcz niewidzialna, co pozwala jej prowadzić własne śledztwo, udając płacz, Angie bez trudu tworzy dywersję, wystarczającą, by odwrócić uwagę śledczych od Peggy. Słodka, niewinna Dottie budzi współczucie, które zresztą często kończy się śmiercią, gdyż pod przykrywką delikatnej dziewczyny kryje się wyszkolona zabójczyni.

Niewidzialność nie jest jednak rozwiązaniem i mówi o tym sama Peggy w konfrontacji ze swoimi współpracownikami: Przeprowadziłam własne śledztwo, ponieważ nikt mnie nie słucha. Nie przyłapaliście mnie, ponieważ nikt nie zwraca na mnie uwagi, bo, dopóki nie mam waszych raportów, waszej kawy, waszego lunchu, jestem niewidzialna[2]. Myślicie, że mnie znacie, ale nigdy nie byłam niczym więcej niż wizją, którą sami wykreowaliście. Dla was jestem zabłąkanym kotkiem, porzuconym na progu, wymagającym ochrony. Sekretarką przemienioną w kobietę w opresji. Dziewczyną na piedestale przemienioną w głupią dziwkę[3].

Poza rolami stereotypowo kobiecymi, Peggy przyjmuje wiele ról uznawanych za klasycznie męskie, widać to nawet w sposobie kręcenia niektórych scen, jak tej, w której Jarvis opatruje ranną Peggy. To Jarvis klęczy u jej stóp i patrzy na nią wnikliwie, Peggy zaś, umiejscowiona wyżej, spogląda w dal i snuje swoją opowieść. Nasuwa się tu skojarzenie z kinem noir lat 40. i 50., gdzie protagonista – mężczyzna − automatycznie przejmuje czynną rolę, a kobieta staje się jedynie bierną obserwatorką/słuchaczką, często nawet wkomponowaną w kadr w sposób, który sugeruje jej podrzędną rolę.

peggy maltanska

Sokół maltański / 1×02 Bridge and Tunnel

Już sam plakat promocyjny przedstawia Peggy w pozycji zarezerwowanej zazwyczaj dla mężczyzn. Nie ujrzycie pośladków Peggy Carter. Hayley Atwell stoi pewnie na rozstawionych nogach (z ustawieniem bioder charakterystycznym jednak dla kobiety), z twarzą skrytą w cieniu kapelusza.

agent carter promo

Tłem akcji jest wpleciona w serial druga historia, kontrastująca z fabułą drama radiowa o pielęgniarce Betty Carver, ukochanej kapitana Steve’a Rogersa. Betty jest tym, czego świat oczekuje od Peggy i na co Peggy się nie zgadza. Podczas gdy Betty czeka na ratunek, Peggy bierze sprawy w swoje ręce, ponieważ jej życiem nie kierują ani miłość, ani żałoba po Kapitanie Ameryce, nie Howard Stark i nie mężczyźni, z którymi pracuje. Steve jest powracającym akcentem, ale to Howard okazuje się osobą, której trudniej wygrać z wyrzutami sumienia. Życie toczy się dalej i Peggy jest tego świadoma.

Jest też oczywiście kilka wad, fabuła staje się chwilami nieco naiwna, chwilami nieco zbyt wzniosła, a niektóre postaci dostają niepotrzebnie zbyt dużo czasu antenowego. Angielski z domniemanym rosyjskim i niemieckim akcentem jest – w sposób charakterystyczny dla produkcji amerykańskich – wręcz karykaturalny.  Finał nieco rozczarowuje. Ostatecznie Peggy zdobywa uznanie współpracowników i, jak twierdzi, to wystarczy: ma wolną rękę, by działać, jest i zawsze była świadoma swojej wartości. Peggy dostała więc to, czego chciała, ja jako widz − nie do końca. Zabrakło głośnego domagania się uznania za zasługi. Jest to poniekąd in character, ponieważ agentka Carter nigdy nie wykonywała swojej pracy dla owacji. Ostatecznie agent Thompson zdobywa awans, zbudowany na osiągnięciach Peggy, co Peggy zaskakująco biernie akceptuje.

Oczywiście wiemy, że świat w końcu dowie się prawdy o Peggy Carter, gdy ta zacznie kierować S.H.I.E.L.D. Tymczasem Agent Carter czeka na decyzję ABC o kręceniu drugiego sezonu, za co też trzymam kciuki. Finał może być bowiem i zakończeniem serii, i podstawą do kolejnych odcinków. Liczę (ogromnie) na to drugie, ponieważ sukces Agent Carter mógłby oznaczać zielone światło dla innych kobiecych produkcji Marvela, jak film o Czarnej Wdowie, czy przesuwany w czasie film o Carol Danvers.

Skye

___

[1] You’re a woman. No man will ever consider you equal. It’s sad but it doesn’t make it any less true. [1×04 The Blitzkrieg Button]

[2] I conducted my own investigation, because no one listens to me. I got away with it because no one looks at me, because unless I have your reports, your coffee, or your lunch, I’m invisible. [1×07 Snafu]

[3] You think you know me, but I’ve never been more than what each of you has created. To you, I’m the stray kitten, left on your doorstep to be protected. The secretary turned damsel in distress. The girl on the pedestal, transformed into some daft whore. [1×07 Snafu]

PS. Zainteresowanych oglądaniem zachęcam do ściągnięcia aplikacji Hola Unblocker. Pozwala ona widzom spoza USA oglądać seriale na stronie ABC czy Hulu – oglądalność na wymienionych stronach liczy się do oficjalnych raitingów, a stacje, co smutne, wciąż patrzą jedynie na cyferki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s