Misaeng: korpolife w Korei Południowej

misaeng2

“Nie wiem, dlaczego oglądałam tę dramę”, wyznała mi znajoma, dwudziestokilkuletnia Koreanka. „Przez pierwsze trzy odcinki tylko się denerwowałam. Zupełnie jakbym oglądała swoje życie na ekranie…”

Ale może zacznijmy od początku. Misaeng, 20-odcinkowa, południowokoreańska drama (serial składający się najczęściej z 16 do 20 około godzinnych odcinków, posiadający specyficzne cechy dystynktywne oddzielające go od form telewizyjnych popularnych w kulturze zachodniej), której tytuł oznacza Niepełne życie, oparta jest na webtoonie (komiksie publikowanym w internecie). Wyemitowana została w październiku/listopadzie 2014 i zyskała w Korei Południowej niezwykłą wręcz popularność jak na dramę produkowaną przez kablówkę. Misaeng śledzi losy Jang Geu-rae (w tej roli idol-piosenkarz/aktor Im Si-wan), młodego stażysty, który nie dość, że nie ukończył renomowanego uniwersytetu – ba, nie skończył żadnego uniwersytetu – to ma jedynie dyplom GED. Przez większość czasu akcja dramy skupia się na idealistycznym, nieco naiwnym Gue-rae i Dziale Sprzedaży 3, w którym pracuje wraz z szefem działu Oh Sang-shikiem (w tej roli charyzmatyczny Lee Sung-min) i menedżerem ds. sprzedaży Kim Dong-shikiem. Poznajemy też zmagania innych stażystów (dla wielbicielek koreańskich eye-candy − jednego z nich gra Kang Ha-neul), ich współpracowników i najbliższych.

Siła tej dramy tkwi jak dla mnie w dwóch aspektach. Po pierwsze, w mocno zarysowanych postaciach. Poza szefem departamentu Ma, którego zaściankowość, seksizm i uparcie konserwatywne poglądy wobec żeńskich współpracowniczek wskazywały na postać jednoznacznie negatywną, Misaeng raczy nas postaciami z krwi i kości, którym współczujemy, z którymi sympatyzujemy, ale którym czasem chcielibyśmy przemówić do rozsądku (jak choćby Oh Sang-shik, szef działu o złotym sercu, którego poczucie obowiązku wobec własnego stanowiska prowadzi do wiecznego upijania się dla dobra sprawy, co z kolei rzutuje na jego życie rodzinne).

Po drugie, w dość wierne odzwierciedlonym życiu w koreańskiej korporacji. Nie oznacza to, że praca w korporacji nie była jak dotąd ukazana w dramach, wręcz przeciwnie − w prawie każdej produkcji południowokoreańskiej można spotkać typowego hwesawona (pracownika firmy/korporacji). Różnica pomiędzy tymi dziesiątkami dram a Misaengiem jest jednak taka, że Misaeng nie serwuje nam wersji ocenzurowanej, bądź kolorowego tła dla rozwijającego się biurowego romansu. W przypadku Misaenga należy mówić właśnie o „życiu” w korporacji, a nie pracy – pracownicy nie opuszczają praktycznie swoich stanowisk. Czasami dosłownie, zarywając noce nad pilnymi projektami wymagającymi dokończenia, a czasem metaforycznie, gdy zmuszeni są pić do późna ze swoim szefostwem.

Początkowe odcinki to koszmar pierwszych dni stażu. Widz czuje się jak bierny obserwator spektaklu terroryzowanych i terroryzujących – stażyści spychani są do roli popychadeł, taniej siły roboczej, przynieś (kawę), podaj (dokumenty), pozamiataj (metaforyczny „syf” po swoim zwierzchniku). Ich status w firmie nie zmienia się jakoś radykalnie, nawet gdy zostają zatrudnieni na stałe. Jedyna kobieta wśród stażystek, Ahn Young Yi, musi dodatkowo zmagać się z rażącą mizoginią swoich zwierzchników, którzy momentami traktują ją jak coś, co przykleiło się im do podeszwy buta…

misaeng1

Ahn Young Yi nie ma czasu na twoją mizoginię.

Przede wszystkim jednak Misaeng jest dramą osadzoną w realiach koreańskich, i niektóre tego przejawy mogą zdumiewać zachodnich widzów. Kultura pracownicza – jak zresztą całe społeczeństwo koreańskie, choć środowisko pracy pokazuje to nad wymiar wyraźnie – oparta jest na bardzo rygorystycznej hierarchii, na którą składają się takie czynniki jak stanowisko, starszeństwo i płeć. By awansować w Korei, mniej tak naprawdę liczą się zdolności pracownika – a bardziej  przepracowane lata i lojalność wobec firmy. Osoby na niższych stanowiskach nie mają prawa sprzeciwić się swoim zwierzchnikom – nawet gdy ich pomysły są absurdalne i aż chciałoby się zaproponować bardziej logiczną alternatywę. Osobną sprawą są też tzw. hweshiki (zbitka dwóch słów, oznaczających firmę i posiłek), czyli firmowe obiady/kolacje po godzinach pracy. Jeśli na taki hweshik zaprasza szef − są one obowiązkowe, i obowiązkowo kończą się wielką konsumpcją alkoholu (ciekawostka – ta sama zasada obowiązuje na uniwersytetach, gdy zapraszającym jest profesor). Szefowi w Korei się po prostu nie odmawia, więc miliony koreańskich wątrób, których właściciele znajdują się na niższych stanowiskach, cierpią w milczeniu.

misaeng3Hweshik, czyli firmowe picie.

Wracając do Misaenga − swoją niesamowitą popularność drama zawdzięcza głównie temu, jak wiernie pokazuje zjawiska spotykające na co dzień dwudziesto- i trzydziestokilkulatków w Korei Południowej. Wielu widzów przyznaje, że dzięki Misaengowi nie czuło się aż tak samotnie w swoich zmaganiach, a ich trudy nie wydawały się już tak bezsensowne. Liczby też mówią same za siebie – webtoon, na podstawie którego powstała drama, w swojej papierowej wersji sprzedał się w 900 tysiącach kopii przed emisją dramy. Po emisji – dwóch milionach w zaledwie kilka miesięcy. Oglądalność dramy przerosła najśmielsze oczekiwania producentów – 8,4%, co dało jej drugie miejsce w historii dram kablowych, zaraz po popularnym Reply 1994.

Chociaż niektóre z wydarzeń pokazanych w Misaengu mogą się wydawać zbyt niedorzeczne, słyszałam dość podobnych historii od znajomych Koreańczyków i obcokrajowców pracujących w koreańskich firmach, by móc powiedzieć, że większość z nich w takiej lub podobnej formie wydarzyła się gdzieś naprawdę. I myślę, że dlatego warto dać Misaengowi szansę – nawet jeśli nie ma się czasu na całość, to choć kilka odcinków. Widzowie znający cukierkową stronę dramowego przemysłu będą zaskoczeni kontrastem między tradycyjną dramą a Misaengiem. Natomiast widzowie mający z koreańską telewizją styczność po raz pierwszy, będą mogli porównać, jak bardzo różni się korpolife w Azji od tego na Zachodzie.

Krótki materiał o Misaengu po angielsku. Jak widać, webtoon Misaenga był w Korei popularniejszy od Marvela. ;)

Pyra W Korei

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s