Najlepszy najgorszy człowiek na świecie

Z wywiadu http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138589,17316466,Malgorzata_Halber__Kiedy_przestajesz_pic__wszystkiego.html
Fot. Wywiad z Gazetą Wyborczą

„Kolejna książka o alkoholizmie, jest tego tyle na półkach…”  – z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że taka była reakcja większości na pojawienie się na rynku „Najgorszego człowieka na świecie” Małgorzaty Halber. Czy rzeczywiście? „Pod wulkanem”, od biedy Witkacy, no i oczywiście Pilch. Cykl „Rehab” Wiktora Osiatyńskiego, ale to raczej zbeletryzowana literatura faktu – i to właściwie koniec tej listy (mówimy oczywiście o dziełach funkcjonujących w powszechnej świadomości). Łatwo zauważyć punkt wspólny – wszystkie te książki opisują problem z męskiej, często uromantycznionej  perspektywy (bohaterem jest zwykle mroczny, cierpiący za miliony i nieradzący sobie z bólem istnienia mężczyzna z problemami). Książka Halber wyłamuje się z tego schematu – tu zarówno autorka, jak i bohaterka, i narratorka w jednej osobie to kobiety, a przedstawiona tu wizja nałogu jest bardzo współczesna i boleśnie wiarygodna.

Bohaterka powieści, Krystyna, jest pracowniczką telewizji z Warszawy, obracającą się w środowisku, w którym „wszyscy piją” – i to nieustannie. Każdy wyjazd na nagranie jest nieustająca imprezą, niemal każdy wieczór kończy się „służbowym” wyjściem na miasto, bo przecież trzeba być na bieżąco, a po alkoholu zarówno muzyka, jak i kontakty z cynicznymi snobami z mediów lepiej wchodzą. Krystyna po raz pierwszy przyznaje sama przed sobą, że może mieć problem, gdy nocą rozbija sobie nos na stacji benzynowej. Zaczyna dostrzegać, że jej życie przepełnione jest poczuciem pustki, braku, wrażeniem, że nie jest się dostatecznie dobrym – niemniej upłynie jeszcze wiele wody w Wiśle, zanim Krystyna pogodzi się z potrzebą pójścia na terapię i powiedzenia głośno “jestem alkoholiczką”. Bo przecież co ona, dobrze ubrana absolwentka filozofii, znawczyni muzyki alternatywnej, może mieć wspólnego z ubraną w „oazowy komplet” i sandały, irytująco łagodną terapeutką uzależnień z przychodni?

Na pewno kojarzycie Gośkę Halber – jeśli nie z VIVA Polska, w której przez lata prowadziła autorski popołudniowy program, to z wnikliwych tekstów dla Codziennika Feministycznego. Halber pisze również muzyczne felietony dla T-Mobile Music oraz prowadzi internetowy program Na ripicie. Nie zmienia to faktu, ze dla większości spragnionych sensacji konsumentów plotek spod znaku Pudla Halber jest rozwydrzoną, resortową, przebrzmiała telewizyjną gwiazdką. Ryzyko, że łatka dyżurnej medialnej pijaczki przylgnie do niej na dobre, jest bardzo duże, decyzja o wydaniu książki wymagała więc pewnie sporej odwagi – zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że temat kobiecego picia jest w Polsce nadal silnym tabu. A właściwie tabu jest temat picia w ogóle-  jak mówi Halber w wywiadzie Natalii Sosin dla Gazety.pl „<<Alkoholik>> to słowo tak straszne jak <<feministka>>. Alkoholicy i feministki nie należą do społeczeństwa – nie mogą być nami. Alkoholicy mieszkają w piwnicach klubu abstynenta, mają szare spodnie w kant i turecki sweter (feministki strzygą się krótko, ubierają na czarno, noszą okulary i się nie malują). Alkoholików nikt nigdzie nie zaprasza, bo przecież się upiją od razu, a jeśli się nie upiją, to będą mówić tylko o AA i że próbują odzyskać pracę. Mają ogorzałe twarze, poliki, na które ktoś nakleił im po różowym schabie, brud za paznokciami i tatuaże z więzienia albo broszurki z kościoła.”

Sama Halber oczywiście temu stereotypowi przeczy. Wysoka, piękna „dziewczyna z telewizji”, absolwentka filozofii, żarliwa wielbicielka muzyki, osoba wrażliwa i samoświadoma, uwielbiająca rysować (jest twórczynią internetowego komiksu „Bohater”), brylująca w mediach. Trudno nie zauważyć wyraźnych paraleli pomiędzy biografią autorki i sytuacją bohaterki powieści. Zapewne jest to jednym z powodów, dla których „Człowiek” wzbudza tak skrajne emocje (z jednej strony fala internetowego hejtu, z drugiej obecność na liście bestsellerów) – wytrąca z tego wygodnego poczucia, że jeśli ciągle mam rodzinę, pracę i dom, to na pewno nie mam problemu alkoholowego. Tymczasem według WHO co roku 3,3 mln ludzi umierają z powodu używania tej substancji – alkohol zabija człowieka średnio co 10 sekund. Również tych „młodych, wykształconych i z wielkich ośrodków”. Zarówno mężczyzn, jak i kobiety.

„Najgorszy człowiek na świecie” jest lekturą bolesną, niedająca spokoju, zmuszająca do zadania sobie niewygodnych pytań i przeanalizowania swoich schematów picia/palenia/jedzenia słodyczy/grania w gry/wstaw dowolne. Co więcej, jest to rzecz wspaniała pod względem ściśle literackim, napisana intymnym, miejscami onirycznym językiem. Wspaniały debiut – mam tylko nadzieję, że Gośka nie pozwoli nam czekać na swoją kolejną książkę zbyt długo.

Hania

Małgorzata Halber, „Najgorszy człowiek na świecie”, Znak Literanova, Kraków 2015

Fot. materiały promocyjne

Fot. materiały promocyjne

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s