Magic Mike XXL – recenzja

Zauważyłam, że istnieje tendencja do uważania pewnych filmów za obciachowe. Obawiam się, że tak jest też z obrazami z serii Magic Mike.

316297id1c_MagicMikeXXL_INTL_UK_40x30_Quad_200.indd

Oficjalny plakat filmu

Tymczasem pierwszy film (2012, reż. Steven Soderbergh) był tak naprawdę dramatem obyczajowym, w dodatku nakręconym jak film niezależny. Fakt, był o striptizerach i Matthew McConnaughey w roli Dallasa prawie że przyćmiewał wszystko inne, ale zdecydowanie nie był to głupkowaty film, którego można by się spodziewać w tej tematyce. Wiadomo, nie było to też filozoficzne kino skandynawskie, ale zdecydowanie nie pokrywało się też ze standardowymi oczekiwaniami, tj. żarty o męskich stringach, homoseksualnych skłonnościach i ryczących 40-tkach spragnionych męskiego ciała.

W drugiej części tego również nie znajdziemy. Magic Mike XXL jest nakręcony już bardziej komercyjnie i typowo, scenariusz ewidentnie został dorobiony do konieczności powrotu Królów Tampa na scenę i pomiędzy występami pojawiają się dłużyzny, ale… Z mojej perspektywy film ten ma zupełnie inny cel: taki jak bohaterowie − sprawić, żeby kobiety się uśmiechały. I to się udało: z seansu, w którym uczestniczyłyśmy, wszystkie widzki wyszły z szerokimi uśmiechami na twarzy.

Jest z czego się cieszyć: to film nakręcony ewidentnie pod kobiety. Umięśnieni, niesamowicie przystojni mężczyźni nader często zrywają z siebie koszulki i zaczynają wykonywać seksowne ruchy… Czasem w towarzystwie lodówki na zimne napoje i do dźwięków Backstreet Boys, jak w scenie na stacji benzynowej. Albo w warsztacie z wiertartką (nie róbcie tego w domu!). Albo na scenie podczas zjazdu męskich grup striptizerskich, kiedy to występ za występem znacząco podnosił ciśnienie na widowni − nie jest jasne, czy obsługa Multikina wyłączyła klimatyzację w środku seansu, czy po prostu widzkom zrobiło się tak gorąco…

Na dodatek jest to erotyka zupełnie bezpieczna − nie wiąże się z rzeczywistym seksem, z możliwymi nadużyciami, konsekwencjami, niczym takim, mimo że w pewnych momentach tancerze wręcz symulują stosunek z uczestniczkami pokazów. Jednak po obsypaniu przez kobiety dolarami zabierają spodnie i odchodzą, bo wszystko to jest tylko na potrzeby show. I skoro nakręcono drugą część filmu, to mam wrażenie, że ktoś zauważył, że to jest coś, za co kobiety zapłacą − dokładnie tak jak w filmie.

Myślę, że warto wspomnieć też o pobocznych rolach dojrzałych gwiazd kina, takich jak Elizabeth Banks, Jada Pinkett-Smith czy Andie McDowell – naprawdę dużo dodają do filmu.

Jeśli więc lubisz popatrzeć na boskie walory Joe’ego Manganiello polewającego się zimną wodą − warto obejrzeć dla samej przyjemności takiego spektaklu. Jeśli falujące muskuły i wspaniali tancerze nie są wystarczającą zachętą, a w kinie szukasz wzruszeń albo przeżyć głębszych − odradzam.

Nadzieja

Magic Mike XXL (2015) 1 godz. 55 min. Reż. Gregory Jacobs scen. Steven Soderbergh, Reid Carolin.

Advertisements

One thought on “Magic Mike XXL – recenzja

  1. Od siebie dodam, że niektórych mężczyzn bardzo ten film zainspirował do pracy nad poprawą własnej sylwetki. A tańca z wiertarką nie próbujcie w pracy, kierownik działu bhp jest mało wyrozumiały.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s