Co robić z kinem?

Ostatnie trzy tygodnie życia zabrało mi 50 Twarzy Greya. Film, którego oglądania zupełnie nie planowałam, a w zasadzie planowałam na opak: miałam go za nic w świecie nie oglądać, bo gloryfikowanie przemocy domowej i sprzedawanie jej w pakiecie walentynkowym dla szczęśliwie zakochanych przyprawia mnie o mdłości. Zaznajomiona z fabułą, oczytana w recenzjach, wywiadach z twórcami i zaopatrzona w wiedzę z Internetu nieopatrznie wdałam się w kilka dyskusji na temat stosowności całego zjawiska, bo wydawało mi się, że warto rozmawiać. Dalej myślę, że warto, trzeba tylko ostrożnie dobierać rozmówców.

Czytaj dalej

Reklamy